
Dwóch szkolnych rywali zostaje obsadzonych jako Romeo i Julia w wiosennym przedstawieniu. Poza scenariuszem, ich metoda aktorska staje się o wiele bardziej intensywna, niż zarządził reżyser. Sekret, którego nie napisał nawet Szekspir.

Po życiu spędzonym z poczuciem bycia zepsutą i samotną, lękliwa Asumi umawia się na wizytę w ekskluzywnym, damskim burdelu, tylko po to, by odkryć swoją radosną senpai pracującą za drzwiami. To, co zaczyna się jako płatna intymność, powoli zamienia się w coś delikatnego i prawdziwego, w łagodnej mandze typu slice-of-life o samoakceptacji, pierwszej miłości i odwadze potrzebnej do bycia szczerym w kwestii tego, kogo pragniesz.

Fujiko Mine z gangu Lupina staje do pojedynku z legendarną Emmanuelle w prywatnym meczu dojrzałych kobiet — chłopcy obserwują z boku, żadna z piękności nie chce ustąpić jako pierwsza. Międzyfranczyzowe, klasyczne starcie.

Dystopijna przyszłość, w której miłość osób tej samej płci jest przestępstwem przeciwko demografii. Dwie kobiety zostają złapane, zaciągnięte przed komisarza miasta i zmuszone do odegrania swojego „naruszenia” dla obserwującego tłumu. Klasyczny jednorazowy yuri-dystopijny komiks z lat 90.

Królowe Lily i Lilia od stuleci żyły ze sobą w niezgodzie. Dziś wieczorem jedna w końcu wygrywa – a ceną przegranej jest zostanie pochłoniętą przez tę, która była jej równą. Mroczne ringo fantasy w rogach i cieniu.

Kościół, w którym sakramentem jest mleko, a kapłanki służą swojej bogini, przyciskając swoje kolosalne błogosławieństwa do ołtarza. Uroczysta, rytualna, absurdalna, zmysłowa — długa fantazja ringo w służbie jednej bardzo konkretnej dewocji.

Japońska pracowniczka biurowa o imieniu Tsuda dzieli swoje mieszkanie z Akane, ciekawą androidką, która nazywa ją Mistrzynią, zadaje zbyt wiele pytań na temat ludzkiego ciała i próbuje zrozumieć, czym jest ich związek poprzez eksperymenty. Does It Count If Your First Time Is With An Android to japońska manga yuri, która przedstawia komediowy romans dla dorosłych poprzez wpół-komfortową, wpół-zdezorientowaną gramatykę kobiety uczącej maszynę, czym jest intymność, z suchym humorem, który trafia mocniej, ponieważ puentą jest prawdziwe uczucie.

Rok 20XX. Dwaj genetycznie identyczni operatorzy spotykają się w przeszklonej celi treningowej, z włosami zaplecionymi w ten sam sposób, w ciasno zapiętych lateksowych kombinezonach, z rozkazem rozstrzygnięcia, które ciało program zachowa. Długi, gładki sci-fi mirror-match od ringo.

Dwie żony. Jeden mąż. Prywatna wojna na 100 rund, toczona w jedwabnych sukienkach, potem w pończochach, a potem bez niczego. Długa, przesiąknięta potem historia w stylu ringo, o dumie, posiadaniu i odmowie poddania się jako pierwszej.

Po godzinach w pustej izbie chorych, na łóżkach oficjalnie „tylko dla chorych i rannych uczniów” — dwie dziewczyny wyrównują rachunki w jedyny znany sobie sposób. Długa, lodowato zimna rozgrywka ringo o dumę, zazdrość i odmowę bycia tą, która pierwsza się załamie.

Długi, intymny kawałek ringo — dwie dziewczyny, które nie powinny pragnąć się nawzajem tak bardzo, splecione razem w słabo oświetlonym pokoju, powtarzające swoje imiona jak przysięgę, której obie boją się złamać.

Wiele lat po licealnym klubie plastycznym, dwaj niedoszli malarze spotykają się ponownie, zakochani w tej samej osobie — i odkrywają, że ich większym płótnem zawsze byli oni nawzajem. Kto jest piękniejszy? Kto jest fałszywy? Żadne z nich nie wie, ale zamierzają to rozgryźć w najtrudniejszy możliwy sposób.